Dlaczego Fred Flintstone nie był dobrym ogrodnikiem?

Dlaczego Fred Flintstone nie był dobrym ogrodnikiem? Bo nie wiedział, biedak, o własnościach zeolitów.

Od kiedy nasi praprzodkowie wpadli na pomysł, by zamiast szukać korzonków po lesie, spróbować zsadzić rośliny i mieć z nich jakiś pożytek, ludzkość poczyniła pewne postępy w dziedzinie ogrodnictwa. I całe szczęście. Nie znaczy to jednak, że udało się wyeliminować raz na zawsze podstawowy problem, jakim jest słaba jakość gleby. Stare przysłowie mawia, że z pustego i Salomon nie naleje i, niestety, odnosi się to również do ogrodnictwa. Nawet najlepszy ogrodnik, z zamiłowaniem pielęgnujący swoje roślinki, nie odniesie spektakularnego sukcesu, jeśli dysponuje kawałkiem ziemi ubogim w składniki mineralne, gliniastym, zakwaszonym i generalnie nieprzyjaznym roślinom. W takim przypadku pozostają właściwie dwa rozwiązania: albo poddać się i znaleźć sobie inne hobby (na przykład zacząć zbierać znaczki) albo… zaprząc do pracy zeolity.

Zeolity, dzięki swoim wyjątkowym właściwościom, stanowią najbardziej efektywny sposób na skuteczną suplementację strefy korzeniowej, a co za tym idzie, na zwiększenie osiąganych plonów. Jest to możliwe, ponieważ zeolity posiadają unikalną strukturę wewnętrzną, tworzącą regularną sieć, obfitującą w puste przestrzenie o ujemnym ładunku netto. Dzięki temu, zeolity mogą absorbować do tych przestrzeni zarówno cząsteczki wody, jak również jony i inne substancje odżywcze, mające kluczowe znaczenie dla dobrostanu i wzrostu roślin. Dzięki takiej strukturze, zeolity posiadają też znaczący wpływ na zdolność do wymiany jonowej (tzw. CEC – cation exchange capacity). Poza tym, ich stosowanie umożliwia zmniejszenie ilości stosowanych nawozów, a co za tym idzie, osiągnięcie zadowalających plonów przy zmniejszonych nakładach na ich zakup. Jest to możliwe, ponieważ zeolity pochłaniają zawarte w nawozach składniki, a następnie stopniowo je uwalniają. Dzięki ujemnie naładowanej strukturze zeolitów, np. powszechnie stosowanego w ogrodnictwie klioptylolitu, jony dodatnie, takie, jak jak azot i potas, zostają w nich czasowo uwięzione. Dzięki temu, składniki te są dostępne dla korzeni roślin przez relatywnie długi czas. Bez obecności zeolitów, zawarte w nawozach składniki odżywcze zostają dość szybko wypłukane, co ma dwojaki skutek. Po pierwsze, wymaga częstego nawożenia, co pociąga za sobą znaczące koszty; poza tym, wymywane z gleby nawozy nie znikają w nicości, ale trafiają do wód podziemnych, a następnie do zbiorników wodnych, powodując ich eutrofizację, co również jest zjawiskiem niekorzystnym.

Zeolity posiadają również zdolność do selektywnej absorpcji jonów amonowych. Dzięki temu, mogą stanowić pewnego rodzaju bufor, zapobiegający nadmiernej koncentracji jonów amonowych w glebie, która może być toksyczna dla roślin.

Oprócz tego, zeolity mają również zdolność do pochłaniania wody, dzięki czemu mogą stanowić jej stały rezerwuar, co ma kluczowe znaczenie dla roślin, zwłaszcza w okresach suszy. Zatrzymując wodę w swojej strukturze, zeolity umożliwiają również zmniejszenie częstości nawadniania. Poza tym, ich obecność zapobiega przedwczesnemu wsiąkaniu wody w głąb gleby, poprawiając lateralne rozprzestrzenianie się nawadniania oraz zatrzymując wodę w zasięgu systemu korzeniowego roślin.

I wreszcie, zeolity, dzięki swojej przestrzennej strukturze, wpływają pozytywnie na stopień napowietrzenia gleby, który z kolei ma zasadnicze znaczenie dla rozwoju systemu korzeniowego roślin.

Czy więc można obejść się w ogrodzie bez zeolitów? Oczywiście, że można. Nasi przodkowie z Cro-Magnon świetnie sobie bez nich radzili. Podobnie, jak bez penicyliny, prądu, o smartfonach nie wspominając. A że od ich czasów co nieco się na świecie pozmieniało, i to nie tylko w sferze ogrodnictwa, to przecież nieistotny szczegół, prawda?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *