Paradoks śmierdzącego duriana.

Nawyki żywieniowe w rożnych częściach świata mogą wywołać niemałą konsternację; woniejące francuskie sery, koreański embrion ptaka czy choćby nasze rodzime flaczki, to specjały, które swoim wyglądem i zapachem potrafią dosłownie rzucić obcokrajowca na kolana.

Jednak nawet niepowtarzalny zapach gotujących się flaczków jest niczym w porównaniu z zabójczą wonią owocu durian, uchodzącego za niezwykły przysmak w krajach Orientu. Duriany wydzielają bowiem specyficzną woń, o aromacie i sile rażenia porównywalnej z… szambem. Skutkiem tego, władze wielu państw, np. Singapuru, wprowadziły oficjalny zakaz przewożenia durianów metrem, liniami lotniczymi, a także przechowywania ich w pokojach hotelowych. Mimo to, wyborny smak tych owoców powoduje, że są one chętnie hodowane i kupowane. Pozostaje jednak problem transportu, bowiem durianowej kontrabandy nie sposób ukryć właśnie dzięki specyficznemu zapaszkowi.

I właśnie ten cuchnący owoc stał się inspiracją dla wyprodukowania nowego rodzaju materiału, służącego do przechowywania i transportu żywności. Wszystko zaczęło się w momencie, kiedy pan Lennart Bergström, pracujący na co dzień na Uniwersytecie w Sztokholmie, odwiedzał Singapur. Zaintrygowany problemem transportu i przechowywania durianów, postanowił wykorzystać swoje doświadczenia z zeolitami i ich właściwościami adsorpcyjnymi. Wpadł wówczas na pomysł, by wyprodukować folię, a dokładnie film kompozytowy, złożony z nanocelulozy oraz zeolitu. Opracowany przez niego materiał ma za zadanie pochłaniać cząsteczki gazu, odpowiadające za przykry zapach durianów lub innych woniejących rodzajów żywności. Co więcej, tego rodzaju folię można także stosować na ubraniach, co pozwoli na usunięcie z nich przykrych zapachów, np. potu.

Oczywiście, pomysł wykorzystania właściwości sorpcyjnych zeolitów nie jest nowy – stosowano je już od dawna w charakterze pochłaniaczy zapachów, choćby w lodówkach czy szatniach. Nowy materiał wyróżnia jednak to, że spoiwem oraz matrycą jest tu nanoceluloza. Dzięki temu, możliwe jest wytwarzanie materiału o znacznie wyższej zawartości zeolitów (a więc znacznie większej chłonności), niż dotychczas. Co więcej, nanoceluloza sprawia, że folie te są elastyczne, wytrzymałe, a jednocześnie bardzo cienkie.

Wytworzenie tego rodzaju materiału przebiega dwuetapowo; na początku tworzy się dwie oddzielne fazy, jedną z cząsteczkami zeolitu i glikolu polietylenowego (PEG), a drugą zawierającą nanowłókna celulozy (CNF). W drugim etapie, obie fazy miesza się, a następnie dodaje się jony wapnia, co powoduje żelowanie mieszaniny. Żel poddaje się filtracji próżniowej, a następnie suszeniu, celem wytworzenia cienkiej i elastycznej warstwy. Dzięki tak opracowanej technologii, możliwe jest uzyskanie folii zeolitowej CNF, zawierającej minimum 90 procent zeolitu. Folie tego rodzaju są w stanie eliminować lotne związki tiolowe i inne, odpowiadające za powstawanie nieprzyjemnych zapachów. Cząsteczki wiązane są w przestrzeniach zeolitów w sposób trwały, dzięki czemu niemożliwe jest ponowne ich uwolnienie, a więc problem przykrego odoru eliminowany jest definitywnie. Jedynym minusem nowego materiału jest fakt, że jak na razie nie można go regenerować, jednakże, ze względu na dużą zawartość zeolitu, folie można użytkować kilkakrotnie, co znacznie obniża koszty. Można się spodziewać, że w niedługim czasie tego rodzaju materiały będą powszechnie stosowane, i to nie tylko do przechowywania i transportu durianów, ale również innych rodzajów żywności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *